Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zabytkowe samochody. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zabytkowe samochody. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 lipca 2019

Polskie Porsche - Patryk Mikiciuk


Od początku śledzimy projekt Patryka Mikiciuka pod nazwą Polskie Porsche na You Tube.
Wszystkich miłośników marki Porsche zapraszamy na kanał Patryka Mikiciuka na YouTube link poniżej Polskie Porsche Patryk Mikiciuk

wtorek, 7 maja 2019

Prototyp MEDUZY odnaleziony 2

Wszystkich zainteresowanych tematem Meduzy informujemy, że auto jest bardzo dobrym stanie i co najważniejsze jest w 100% kompletne (powiedźmy w 99,99%, bo brakuje nam jednej literki "A" na klapę bagażnika - łatwa do dorobienia). Deska rozdzielcza, oświetlenie, wszystkie ozdoby, wnętrze - wszystko zachowane w dobrym i oryginalnym stanie. Samochód zachował się z dwoma silnikami - oryginalnym i zapasowym. Piszemy o tym dlatego, że na prezentowanych wcześniej zdjęciach niektóre nie były widoczne (były zdjęte przed wykonaniem fotografii). Zachęcamy do udostępnienia tego posta jak największej ilości osób oraz polubienie naszej strony - niebawem będziemy publikować dalsze informacje na temat tego niesamowitego odkrycia!

wtorek, 23 kwietnia 2019

Prototyp Meduzy odnaleziony.

Sensacja!!! Sensacja!!! "Był sobie Mikrus" odnajduję prototypową Meduzę!  Niebawem będziemy publikować dalsze informacje na temat tego niesamowitego odkrycia! Przypominamy, że Meduza to prototyp, który został wyprodukowany jako alternatywa dla Mikrusa MR-300 w WSK Mielec. Powstały najprawdopodobniej tylko 3 sztuki tego samochodu. Jedna z nich - ta powszechnie znana, znajduje się chyba obecnie w Chlewiskach, druga, to ten odnaleziony przez nas egzemplarz, o trzecim nadal nic nie wiadomo. W każdym razie: Meduza odnaleziona!!! Jest szał, prawda?


niedziela, 3 lutego 2019

Tom Hanks właścicielem kolejnego samochodu z Polski!

Najpierw był maluch, teraz przyszła kolej na syrenkę. Tom Hanks po raz kolejny został właścicielem samochodu rodem z Polski. Syrenkę przekazał mu krakowianin, Zbigniew Baran, który zakupił ją na charytatywnej aukcji WOŚP.    
Syrenkę pan Zbigniew kupił w 2014 roku - Zrobiłem to z dwóch powodów. Po pierwsze, żeby wspomóc WOŚP, a po drugie zawsze miałem sentyment do syrenek - zdradzał dotychczasowy właściciel auta. Syrenka została teraz przekazana Tomowi Hanksowi. Na początku zdemontowana zostanie maska, na której widnieje ogromne serce WOŚP i autograf Jurka Owsiaka. Maska trafi na aukcję, a syrenka do dalszej renowacji. Kolejna jej maska "poleci" za ocean, gdzie Tom Hanks ją podpisze.
Syrenka po liftingu dalej będzie przedmiotem charytatywnym, bo Hanks wystawi ją na licytację, z której dochód zostanie przeznaczony na konto fundacji "Nie wypada nie pomagać".
Fundacja Moniki Jaskólskiej "Nie wypada nie pomagać" działa na rzecz oddziału młodzieżowego szpitala psychiatrycznego w Bielsku Białej. W akcję pomocy włączył się też krakowski rajdowiec, Rafał Sonik, który obiecał zakupić dla fundacji samochód, który pomoże w jej codziennej pracy.

czwartek, 20 grudnia 2018

Polonez 1500 DeAgostini

POLONEZA CZAS 
ZACZĄĆ!
Już wkrótce ukaże się w sprzedaży kolejny model do składania z DeAgostini, tym razem jest to Polonez 1500.


Złóż z nami szczegółowo odtworzoną kopię kultowego „borewicza” w skali 1:8! Światła i dźwięki obsługiwane pilotem!
Do każdego numeru kolekcji będą dołączane części, z których zmontujesz replikę auta w skali 1:8. Model został odwzorowany w najdrobniejszych szczegółach na podstawie doskonale zachowanego poloneza z pierwszych lat produkcji.


sobota, 20 października 2018

Nowy adres strony "Był sobieMikrus" - www.mikrus.net.pl

Strona internetowa " Był sobie Mikrus" zmieniła adres witryny internetowej na mikrus.net.plDla tych co nie wiedzą jest to najlepsza w mojej opinii strona poświęcona samochodowi Mikrus MR300 i wszystkiemu co związane z tym tematem. Zapraszamy na mikrus.net.pl

środa, 17 października 2018

Nowa strona internetowa sklepu BJ-FJ-CRUISER

                                    Nowa strona internetowa sklepu bj-fj-cruiser

                     BJ-FJ-CRUISER oferuje części do Toyota Land Cruiser serii J40







piątek, 31 sierpnia 2018

Zabytkowe pojazdy pod Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie.

,
Przebywając w warszawie spacerowałem koło Pałacu Kultury i Nauki, na parkingach wokół pałacu zobaczyłem sporą ilość pojazdów zabytkowych. Większość klasyków pochodzi z czasów PRL i są do głownie Fiaty 125p, Fiat 126p,Jelcz "ogórek". Auta te są do wynajęcia i można je wynająć do przejażdżki po warszawie. Na parkingach naliczyłem kilkanaście klasyków większość z nich w dobrym stanie, auta po renowacji. Najwięcej jest fiatów 125p odmalowanych w kolorze legendarnej taksówki z serialu "Zmiennicy" w kolorze żółtym z logiem WTP i numerem bocznym 1313. 
Zapraszam do krótkiego filmu przedstawiającego opisywane pojazdy. Zapraszam na YouTube na kanał MojRetroGaraż link do filmu Zabytki pod Pałacem Kultury w Warszawie

poniedziałek, 6 sierpnia 2018

Książka o Mikrusie "Podróżując Mikrusem"

Mamy przyjemność zaoferować Państwu drugą publikację o słynnym, polskim mikrosamochodzie Mikrus MR-300. W czasie pracy nad książką dotarliśmy do uczestników turystyki motorowej w PRL, a ci podzielili się z nami fascynującymi opowieściami, ożywiając z fantazją historię motoryzowania się polskiego społeczeństwa w latach 1945-1989. Obrazu podróżowania w ciągu niemal półwiecza dopełnia synteza przemian motoryzacyjnych w Polsce, którą starannie opracowaliśmy dla orientacji Czytelnika w uwarunkowaniach, w jakich musiał funkcjonować i radzić sobie każdy miłośnik czterech kółek. Książka zawiera świetne, niepublikowane fotografie, w tym wiele kolorowych z epoki. Lektura obowiązkowa na wakacyjne wojaże. 

W książce pt. „Podróżując Mikrusem”, mimo tytułu, sugerującego wypełnienie treści tylko wskazanym pojazdem, pierwszoplanową rolę dostali ludzie, a dopiero obok nich samochód. I nie zawsze jest to Mikrus, bo indywidualna motoryzacja to najczęściej najpierw dwa, a dopiero później cztery kółka. Mikrus więc jest obecny, ale jako bohater drugoplanowy, i wiezie nas przez PRL z jego zmieniającymi się warunkami życia, stylem i możliwościami podróżowania, wreszcie sposobem spędzania wolnego czasu i postrzegania świata, coraz szerzej dostępnego w kolejnych dekadach ustroju. Mikrusem docierano na Bałkany przez m.in. ZSRR, używano do przeprowadzek, brano udział w rajdach, a nawet penetrowano poniemieckie podziemia Pętli Boryszyńskiej, zanim stały się one celem wycieczek licznych rzesz eksploratorów.


Wszystkie opisane w książce historie zdarzyły się naprawdę i są udokumentowane archiwalnymi zdjęciami. Z posiadanego materiału wybraliśmy opowieści najciekawsze i bardzo różnorodne. Ostatnie poprawki w treści książki przed jej zatwierdzeniem do druku robiliśmy z przekonaniem, że każdy kto po nią sięgnie, pozwoli się wciągnąć w podróż Mikrusem, pełniącym rolę wehikułu czasu – w miejsca być może nawet sobie znane, ale jakże inaczej wyglądające dziś, po upływie kilkudziesięciu lat.
Zapraszamy do lektury!
Autorzy – Bartosz Winiarski i Mieczysław Płocica, MojRetroGaraz

Książka do nabycia na Allegro Podrużując Mikrusem

niedziela, 5 sierpnia 2018

45 lat temu uruchomiono produkcje Fiat 126p

45 lat temu, 22 lipca 1973 r., w całkiem nowej Fabryce Samochodów Małolitrażowych w Bielsku-Białej oficjalnie uruchomiono produkcję Fiata 126p. I choć bywał przez Polaków nazywany „kaszlakiem” i „toczydełkiem”, to tak naprawdę zmienił w ich życiu bardzo wiele. Dziś zaś maluch jest już legendą.
Podaje się, że produkcja słynnego auta ruszyła 22 lipca, ale w Polsce Ludowej wszystko musiało mieć swój początek 22 lipca. W rzeczywistości pierwszy maluch zjechał z taśmy bielskiej fabryki już 6 czerwca, a umowę dotyczącą jego produkcji zawarto 29 października 1971 r. między Fiat SA a PHZ PM Polmot. Ta ostatnia data jest o tyle ciekawa, że pierwszy Fiat 126p w samych Włoszech, a konkretnie w Turynie, został zaprezentowany dopiero rok później, jesienią 1972 r. Polacy zobaczyli przyszłego malucha dosłownie kilka dni później, kiedy Włosi przysłali egzemplarz pokazowy i zaprezentowali go na warszawskim placu Defilad.
Do końca 1973 r. w Bielsku-Białej wyprodukowano 1500 sztuk, co rzecz jasna było kroplą w morzu potrzeb. Nic też dziwnego, że już we wrześniu 1975 r. uruchomiono drugą linię produkcyjną, tym razem w zakładzie w Tychach. Przez cały okres produkcji maluch zachował swoją sylwetkę, ale pod maską i w kabinie zachodziły spore zmiany. Po 1978 r. jego silnik powiększył się z 600 do 652 cm2, dzięki czemu uzyskano wzrost mocy do 17,7 kW; stworzono nowy design tablicy przyrządów i zderzaki z tworzywa sztucznego.
Mimo wysokiej ceny – 69 tys. zł (równowartość 30 średnich pensji miesięcznych z tamtego czasu) i 110 tys. zł w drugim obiegu – Fiat 126p cieszył się ogromnym wzięciem. Wkrótce też zaprojektowano kilka jego wersji. 650 Special została wyposażona m.in. w regulowane siedzenia i ogrzewaną szybę tylną. 650 Lux miała bardziej komfortowy kształt siedzeń, znacznie lepsze hamulce, a także odchylane szyby tylnych, bocznych okien. Z kolei wersja 650 Komfort oprócz tego wszystkiego miała okrycia siedzeń z welutyny i powiększone zderzaki, co nieco wydłużyło sylwetkę pojazdu.
Wspomnieliśmy, że maluchy zachowały swój kształt do końca produkcji, ale to nie znaczy, iż nie przeprowadzano w nich pewnych zmian kosmetycznych. Dwukrotnie, w połowie lat 80. i dziesięć lat później, zlikwidowano wszystkie ostre krawędzie, nadając autom kształt bardziej opływowy. Nie wynikało to jednak z kwestii estetycznych, lecz zaostrzenia przepisów drogowych w całej Europie.
Poza tym maluch starał się nadążać za duchem czasu; nieustannie wprowadzano nowe rozwiązania techniczne, powodujące spore zmniejszenie zużycia benzyny i – choć to było najtrudniejsze przy tych rozmiarach – zwiększenie komfortu jazdy. Na tym ostatnim polu sukcesy były najmniej odczuwalne. Jak wspominał muzyk Wojciech Karolak:

„Tylko raz w życiu prowadziłem malucha i myślę, że to mi w zupełności wystarczyło. Czułem się jak samobójca, który wsiada do katapulty. Przerażający dyskomfort jazdy nie był aż tak uciążliwy, jak świadomość, że kraksa w tym samochodzie oznacza śmierć. Samochód powinien mieć rozmiar samochodu, a nie mydelniczki”.
Nawet jeśli ogół Polaków myślał podobnie, to i tak maluch był towarem zawsze deficytowym, na którego przydział czekało się nawet latami.
W ciągu całego okresu produkcji w Polsce powstały 3 318 674 egzemplarze malucha. To dużo i mało. Jak na trzydziestomilionowy kraj było to wielokrotnie za mało, by zapewnić obywatelom możliwość swobodnego przemieszczania się. Wystarczająco jednak wiele, by zmienić ich myślenie o podróżowaniu. Mieściło się to zresztą w planach ekipy gierkowskiej, która prowadziła politykę uspokajania społeczeństwa i odwracania uwagi od spraw poważniejszych poprzez zadawalanie drobiazgami. Takimi właśnie jak turystyka.
Nie przypadkiem zapewne niemal równolegle z powstaniem pierwszych maluchów Polacy otrzymali wolne soboty, a także, po raz pierwszy, znaczne ułatwienia w uzyskiwaniu paszportów i podróżowaniu za granicę. Edward Gierek był zdolnym socjotechnikiem i wiedział, że zniewolenie kraju nie będzie przez obywateli odczuwalne, jeśli nie będą się czuli zamknięci. Ciekawe, że w tym samym momencie wpadł na to nie tylko Gierek.
„Przemiany w turystyce nie byłyby możliwe, gdyby nie zasadnicza zmiana kursu w polityce społecznej wewnątrz obozu komunistycznego. W efekcie znacznego powiększenia środków przeznaczonych na spożycie zbiorowe, przybrało ono rozmiary nieznane wcześniej w historii komunizmu radzieckiego. Proces ten, nazywany socjalizmem gulaszowym, bigosowym czy konsumpcyjnym przebiegał niemal jednocześnie we wszystkich krajach radzieckiej strefy wpływów, a sygnał do niego dało najpewniej kierownictwo radzieckie, szukające pomysłu na nową stabilizację bloku komunistycznego po Praskiej Wiośnie ’68 i Grudniu ’70 w Polsce. W języku ekonomicznym oznaczało to, że w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych płace rosły w tempie 6–7 proc. rocznie” – pisał historyk Paweł Sowiński.
Zarabiano wówczas tyle, że pojawiały się oszczędności. W dodatku pojawiły się maluchy. Jak wyliczyła Danuta Sackiewicz w swojej pracy o wpływie motoryzacji indywidualnej na strukturę konsumpcji, wśród rodzin posiadających auto wydatki na usługi związane z czasem wolnym znacznie wzrosły, najczęściej zresztą kosztem spadku popytu na alkohol.
„Posiadacze własnych samochodów nie tylko mieli większą swobodę w przemieszczaniu się, ale także przeznaczali na konsumpcję usług wypoczynkowych więcej niż przed zakupem pojazdu” – zauważała.
Rząd wyraźnie sprzyjał właścicielom maluchów – to one wyraźnie dominowały wśród ok. 2 mln aut pędzących wtedy po polskich szosach – podobnie jak ewidentnie wspierał turystykę indywidualną kosztem grupowej. Była to właściwie próba ratowania sytuacji, bo wraz z biegiem lat siedemdziesiątych turystyka zaczęła się cieszyć tak wielką popularnością, że system zorganizowanego pod okiem władz wypoczynku już ledwo dyszał.
Właśnie z myślą o zmotoryzowanych Kowalskich obmyślono koncepcję tzw. wsi letniskowych, czyli w zasadzie odpowiednika dzisiejszej agroturystyki. Po prostu inwestowano pieniądze w miejscowości, które uznano za atrakcyjne turystycznie, i zachęcano (również finansowo) ich mieszkańców do tworzenia miejsc noclegowych. Co ważne – prywatnych. Była to może niewielka ilościowo, ale ważna jako precedens próba wspierania prywatnego biznesu, dzięki której niezmiernie wzbogaciły się takie miejscowości jak Szczyrk, Karpacz i dziesiątki innych.
A o tym, jak bardzo przyczynił się do tego maluch, najlepiej mówią liczby. W 1976 r. wartość usług rozsianych po Polsce stacji obsługi samochodów osiągnęła pułap 300 mln zł, a tempo wzrostu było tak znaczne, że, jak prognozowano, w ciągu czterech lat wartość ta miała się podwoić. W 1975 r. zaś 16 proc. wszystkich wyjeżdżających w podróż robiło to własnym autem. W tamtym czasie tylko 48. proc. społeczeństwa wyruszało w trasy, było to zatem niewiele, ale wskaźnik szybko szedł w górę.
Co interesujące, dzięki maluchowi zmieniła się też sama koncepcja wypoczynku. Jeśli pod koniec lat sześćdziesiątych myślano zwykle (ok. 30 proc.) o podróży dalekiej, to w latach siedemdziesiątych popularne stały się wypady krótsze, lecz częstsze. Dla przykładu: w połowie tamtej dekady tylko 19 proc. wyjeżdżających samochodem było skłonnych poświęcić dwie godziny na dojazd do miejsca przeznaczenia.
„Co drugi turysta poświęcał na dojazd mniej niż godzinę, a 18 proc. tylko około pół godziny. Tak jak w połowie XIX wieku głównym sprawcą podwyższonej mobilności turystycznej była kolej, teraz stał się nim samochód” – pisał Paweł Sowiński.
Zatem dzięki Gierkowi Polacy otrzymali czas. Dzięki maluchowi zaś – przestrzeń. Na oba te dary rzucili się pazernie.
Ale pojawienie się malucha oznaczało nie tylko zmianę w sposobie myślenia o konsumpcji, wolnym czasie i podróżowaniu. Zważywszy na sylwetkę Fiata 126p i jego parametry, zabrzmi to może osobliwie, lecz doszły do tego emocje sportowe. Jak wspominał kierowca rajdowy Robert Herba:
„W 1988 r. jako ostatni kierowca zdobyłem tytuł mistrza Polski w zespole fabrycznym Ośrodka Badawczo-Rozwojowego FSM. Wtedy na jednym z rajdów rozpędziłem malucha do 170 km/h. Dwa lata wcześniej poskładałem własnego fiata. Udało mi się zdobyć sportowe siedzenia, tzw. kubełki. Szczególnie miło wspominam starty maluchem w zagranicznych rajdach. Zdarzało się, że otrzymywaliśmy nagrody dla najbardziej widowiskowego zespołu”.
Malucha wykorzystywano w niemal nieistniejącym do tamtej chwili w Polsce sporcie motorowym właściwie od momentu zejścia pierwszego Fiata 126p z taśmy montażowej.
„Już w lipcu 1973 r. w Bielsku-Białej pracownik (i były zawodnik motorowy) Fabryki Samochodów Małolitrażowych, inż. Zbigniew Klimecki, składa wniosek w dyrekcji o powołanie Działu Sportu Samochodowego. W 1974 r. pojawiają się pierwsze próby startów […] W 1975 r., kiedy to pojawiła się wersja +p+, Fiat 126p zaistniał w sporcie” – pisał autor monografii malucha, Aleksander Sowa. Zapomniał chyba dodać, że zaistniał bardzo efektownie. W tym właśnie roku trzykrotny już wówczas mistrz Europy, Sobiesław Zasada, pojechał nim w rajdzie Monte Carlo i trasę pokonał w czasie wyznaczonym przez organizatorów.
Nieźle radził sobie maluch w sporcie również w kraju. Jego oficjalny debiut odbył się w 1976 r. w Zimowym Rajdzie „Stomila” w okolicach Rzeszowa. Trasa liczyła 980 km, w tym dwie próby górskie. Obie załogi z Bielska-Białej dojechały do mety po dziewiętnastu godzinach, jedna na drugim miejscu, druga zaś na piątym. Popularność maluchów w wyścigach rosła lawinowo. Dość wspomnieć, że w 1980 r. w zawodach o mistrzostwo Polski sklasyfikowano 163 zawodników, z czego aż 99 startowało w maluchach.
Oczywiście sportowe modele modyfikowano i usprawniano, czasem niezwykle skutecznie. Przykładowo sportowa wersja Fiata 126 Bis – 126 Bis Rally. Samochód był napędzany dwucylindrowym silnikiem o mocy 36,7 kW/7000 obr/min, osiągał prędkość 135–140 km/h. Był tak udany, że zajął drugie miejsce w międzynarodowym rajdzie Kohle und Stahl i również drugie w eliminacjach do Mistrzostw Europy. Stał się on, nawiasem mówiąc, poligonem doświadczalnym przed rozpoczęciem produkcji Cinquecento.
Koniec malucha nastąpił gwałtownie. W latach 1999 i 2000 odnotowano pięćdziesięcioprocentowy spadek sprzedaży auta przy równie gwałtownym wzroście sprzedaży samochodów konkurencyjnych – Fiata Seicento i Daewoo Matiza. We wrześniu 2000 r. zdecydowano się przerwać produkcję, wypuszczając na rynek ostatnie 150 egzemplarzy. Przy dostępie do coraz tańszych marek zagranicznych, które zalały Polskę w latach dziewięćdziesiątych, to, że malucha produkowano tak długo, samo w sobie jest fenomenem.
Ale maluch nie zniknął. Jesienią 2000 r. rozpoczęło się jego drugie życie: jako legendy i kolekcjonerskiej gratki. Choć bynajmniej nie tylko. W chińskim mieście Wenzhou ok. 5 tys. jego egzemplarzy doskonale sprawdziło się w roli taksówek; niezwykłą popularnością cieszył się też na Kubie i nieco tylko mniejszą w Australii. Co więcej, trafił nawet do Hollywood. A to za sprawą aktora Toma Hanksa, który zakochał się w polskim samochodzie najprawdopodobniej na planie filmu „Inferno”, który kręcono w Budapeszcie. W odpowiedzi na twitterowe deklaracje tej miłości ze strony Hanksa mieszkańcy Bielska-Białej ufundowali mu i przesłali w 2017 r. jeden egzemplarz. Aktor był podobno zachwycony.
Wciąż odbywają się także zloty miłośników malucha, na których są prezentowane nie tylko klasyczne sylwetki, lecz i śmiałe przeróbki, jak choćby wersja wydłużona do postaci luksusowej limuzyny, kabriolet albo… pług śnieżny. Choć to w zasadzie nic nowego. Jeszcze w latach siedemdziesiątych powstało kilka prototypowych wersji dodatkowych, jak nieco wydłużony maluch Long, Kombi z przestrzenią bagażową czy lekko garbaty Bombel – czyli samochód dostawczy.
Słynne auto, które zmotoryzowało Polskę, a w Polakach obudziło ciekawość świata i chęć podróżowania, ma się zresztą również całkiem nieźle pod względem handlowym. Maluchów wciąż jest dostępnych co prawda zbyt wiele, by osiągały ceny rzadkich modeli, ale kilkadziesiąt tysięcy złotych, jakich sprzedawcy życzą sobie za niektóre egzemplarze, brzmi całkiem imponująco. W każdym razie było coś bez wątpienia proroczego w tym, że ostatnią serię maluchów producenci nazwali Happy End.

piątek, 9 marca 2018

Syrena Sport

Ostatnio miałem możliwość zobaczenia Syreny Sport, auto zostało współcześnie zbudowane na wzór oryginalnego prototypu z przed lat. Syrena Sport wygląda naprawdę świetnie nawet widząc ją w 2018 roku. Szkoda że tamte czasy i rzeczywistość nie pozwoliły by auto było budowane nawet w krótkich seriach, dziś były by naprawdę cenionym klasykiem. Zapraszam do obejrzenia filmu na kanale YouTube MojRetroGaraz Syrena Sport

niedziela, 25 lutego 2018

Był sobie Mikrus. Oryginalny Mikrus.

Dziś chce wam pokazać Mikrusa którego znalazłem na stronie Był sobie Mikrus.
„Wyjątkowy egzemplarz polskiego mikrosamochodu Mikrus MR-300 z 1959 roku, zachowany w oryginalnym stanie, w pełni sprawny technicznie i zarejestrowany! Jedyny egzemplarz zachowany w takim stanie! Oryginalny, choć poprzecierany lakier, pięknie zachowane wnętrze, z oryginalną tapicerką i kompletem akcesoriów z epoki: oryginalna walizka, gaśnica halonowa, dodatkowe zamknięcie schowka z termometrem, oryginalny prędkościomierz i wszystkie podzespoły, osłonki przeciwsłoneczne itd. Karoseria ze śladami korozji w dolnej części poszyć drzwi i błotników, podłoga zdrowa, karoseria z dodatkowymi kierunkowskazami i chromowanymi listewkami ozdobnymi. Silnik oryginalny, w pełni sprawny, z prądnico-rozrusznikiem i oryginalnymi osłonami dmuchawy oraz gumowymi fartuchami komory silnika. Oryginalny komplet kluczyków i unikatowa, oryginalna instrukcja obsługi. Samochód w pełni sprawny, gotowy do jazdy. Egzemplarz z bardzo ciekawą historią: należał kiedyś do prezesa Automobilklubu Bydgoskiego, który zwiedził nim dużą część Europy, a później do znanego kolekcjonera z okolic Bydgoszczy. W maju tego roku startowaliśmy nim w eliminacji Classicauto Cup na torze Kielce, gdzie bezawaryjnie pokonaliśmy wszystkie przejazdy.”








sobota, 24 lutego 2018

Zlot pojazdów zabytkowych na WOŚP 2018


Zapraszam do obejrzenia filmu z zlotu pojazdów zabytkowych który odbył się z okazji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w 2018 roku i zorganizowany był przy centrum handlowym Karuzela we Wrześni. Na zlocie można było zobaczyć takie pojazdy jak Fiat 126p, Fiat 125p, Volkswagen Golf MK1, Syrena 105, Syrena 102Trabant 601, Warszawa 203. Zapraszam do obejrzenia.

sobota, 17 lutego 2018

Fiat 126 EL

Witam. Dziś zapraszam do obejrzenia zapowiedzi z nadchodzącego filmu o aucie z naszej kolekcji. Fiat 126 EL już wkrótce opowiem więcej o tym maluchu. 



środa, 29 listopada 2017

Zabytkowy kabriolet Stoewer Greif Junior w Muzeum Historii Ziemi Kamieńskiej

         Zabytkowy kabriolet Stoewer Greif Junior w Muzeum Historii Ziemi Kamieńskiej 


Odnaleziono Stower Greif Junior w okolicach Warszawy, auto przestało w stodole kilkadziesiąt lat. Pojazd jest z 1936 roku i został wyprodukowany w szczecińskiej fabryce Stowera.
Link do całego artykułu  Stower Greif

niedziela, 6 sierpnia 2017

Ile kosztuje maluch?

Dziś zapraszam do przeczytania i obejrzenia artykułu "Ile kosztuje maluch". Czy ten artykuł skierowany jest do czytelników tylko jako wzmianka o modzie na auta z epoki PRL czy rynek kolekcjonerski, rynek aut zabytkowych naprawdę idzie w te stronę w Polsce? Myślę ze jest zasadnicza różnica pomiędzy stwierdzeniem rynek zabytkowych pojazdów a hobbystyczne zamiłowanie do zabytkowych pojazdów z epoki PRL. Wydaje mi się ze stacje telewizyjne troszeczkę podkręcają temat a co za tym idzie ludzie podkręcają ceny bo o autach z PRL się tyle mówi. Czy w srednim stanie "maluch" z drugiej polowy lat 90tych naprawdę warty jest 4-5 tysięcy złotych?
 Zapraszam do przeczytania artykułu. Ile kosztuje polski klasyk?


niedziela, 23 lipca 2017

Spacer po Tewkesbury 07.2017

Dziś zapraszam na krótki spacer po miejscowości Tewkesbury w Anglii. Idąc przez miasto spotkałem kilka ciekawych klasycznych samochodów. Jakie to auto Toyota Land Cruiser FJ40, Rover P5, Bedford w wersji Straż Pożarna, Mercedes 280 SL oraz według mnie najciekawszy ze spotkanych tego dnia klasyków czyli Trojan. Wszystkie te pojazdy możecie zobaczyć na moim filmie, link poniżej.


wtorek, 4 lipca 2017

Jazda Toyota Land Cruiser FJ40 z 1968.


Dziś zapraszam do obejrzenia filmiku w którym przedstawiam kolejna Toyotę Land Corbusier w trakcie jazdy. Już kilkakrotnie wspominałem o tej Toyocie, w postach prezentujących auto w trakcie napraw które były przeprowadzane w naszym warsztacie. Auto jest już gotowe do klienta, przeprowadzone w nim były tylko te prace, których klient sobie zażyczył. Jest to kolejne auto z 1968 roku, które do klienta zostaje w oryginalnym kolorze. Zapraszam do obejrzenia filmiku na YouTube link poniżej.


niedziela, 18 czerwca 2017

Sunbeam Talbot 80. Ciekawa historia.

Dziś przedstawię historie która znalazłem w intrenecie. Legendarny Sunbeam Talbot 80 wystawiony na sprzedaż. Auto to należało do zmarłego w 2010 roku generała Mariana Wasilewskiego, który sprowadził je do polski w 1948 roku. Sunbeam Talbot 80 jest z 1948 roku i prawdopodobnie wyprodukowano tylko 3500 sztuk. Auto odnalezione zostało w Kleczewie w Wielkopolsce w garażu na posesji należącej do generała Wasilewskiego. Wiecej na ten temat można poczytać klikając w link obok Legendarny Sunbeam Talbot 80 generala Wasilewskiego.